Recenzja Historia walk na rzekach tom I : Krzysztof Rokiciński

Recenzja Historia walk na rzekach tom I : Krzysztof Rokiciński
Na naszym rynku nie było dotąd takiej książki jaką jest opracowanie autorstwa Krzysztofa Rokicińskiego pt. Historia walk na rzekach tom I. Oczywiście były wydawane monografie, takie jak praca Krzysztofa Michałka o wojnie secesyjnej na rzekach, prace poświęcone flotylli Pińskiej i Wiślanej Mariusza Borowiaka, Józefa Dyskanta i Karola Taubego, ale takiego całościowego ujęcia tematu nie było. Bardzo dobrze, że znalazł się autor, który postanowił zapełnić tą lukę. Pan Krzysztof Rokiciński był nie tylko naukowcem, ale i praktykiem. Karierę naukową poprzedził udaną służbą w Marynarce Wojennej, dowodził okrętem, co podejrzewam, nie jest w naszej nielicznej jednak flocie błahym wyróżnieniem.
Na początku tego krótkiego artykułu, chciałbym gorąco podziękować wydawnictwu Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni za przekazanie egzemplarza recenzenckiego. To bardzo miły i chojny gest oczywiście nie wpływa na moją ocenę książki tylko buduje opinię o samym wydawnictwie.
Po tym może nieco przydługim i nie do końca rzeczowym wstępie czas napisać co sądzę o samej książce. Trochę inaczej niż zwykle zacznę od wad opracowania, mnie osobiście zabrakło zawarcia w nim map i planów oraz większej ilości detali technicznych wspominanych okrętów. To chyba najistotniejsze braki. Rozumiem, że częściowo wynikają ze szczególnych okoliczności towarzyszących wydaniu książki, choroba autora, i ich obecność akceptuję, ale żeby być uczciwym trzeba o nich wspomnieć. Wiem też, że dla niektórych wadą może być miękka oprawa książki, dla mnie to nie wada, gdyż na regale więcej się mieści miękko okładkowych tomów niż tych z twardymi oprawami. Może to dla wielu banał, ale mieszkając w małym mieszkaniu ma to dla mnie istotne znaczenie, szczególnie, że nie zamierzam się z tą książką rozstawać. Wliczając jakąś literówkę, czy małą wpadkę redakcji więcej wad tego opracowania nie jestem w stanie wymienić.
Przejdźmy zatem do opisania zalet „Historii walk na rzekach”, już we wstępie zaznaczyłem, że cieszę się z powstania takiego opracowania i gdzieś niżej wspomniałem, że chce tą książkę zachować, zatem mało tych zalet ta praca nie ma. Dzięki lekturze zapoznałem się z zupełnie nieznanym mi tematem rzymskich flotylli rzecznych, działań militarnych w Chinach okresu rozbicia dzielnicowego i walk z Mongołami. W tej części książki, autor wspomniał kilka bardzo interesujących kwestii technicznych związanych z uzbrojeniem i budową okrętów. Europa czasów średniowiecza i późniejszych walk z Turkami też jest wspomniana. Jednak główny ciężar narracji jest osadzony w XIX wieku. Moim zdaniem to świetny wybór, okres jest niezwykły jeśli brać pod uwagę rozwój technologii i ilość i różnorodność konfliktów. Są działania wojenne w Europie, szczególnie na Dunaju, ale nie tylko. Mamy także, wielką liczbę konfliktów mających miejsce po za Europą, czy Ameryka Południowa, Azja, Afryka, Ameryka Północna, ale także Nowa Zelandia.
Książka jest takim swoistym przeglądem, pracą ogólną, więc opis danych wydarzeń nie jest bardzo pogłębiony, ale zawarta w pracy bibliografia i przypisy będą pomocne przy samodzielnym przestudiowaniu interesującego tematu.
Zabierając się do lektury „Historii walk na rzekach” myślałem, że dostanę książkę, która będzie opisywała trochę szerzej to o czym już wspomniał Wieczorkiewicz w swojej „Historii wojen morskich”, myliłem się. W książce Krzysztofa Rokicińskiego jest dużo, dużo, więcej opisanych interesujących rzecznych wydarzeń, przy czym wojna secesyjna i wojna paragwajska jest opisana mniej szczegółowo. O masie konfliktów o których przeczytałem w ww. książce nie miałem bladego pojęcia.
Podsumowując, książkę mogę odradzić chyba tylko osobom które szukają monograficznego opisu jakiegoś konkretnego konfliktu, chociaż i w tym przypadku warto zapoznać się z bibliografią zawartą w „Historii walk na rzekach”. Pozostali czytelnicy, których nie odstręcza temat książki, powinni znaleźć w niej coś interesującego dla siebie.
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.