Kursk 1943. Bitwa w powietrzu – Część II : Krzysztof Janowicz

Kursk 1943. Bitwa w powietrzu - Część II : Musiałem zaatakować, nie było innego wyjścia. Pchnąłem drążek. Pierwszy był jakieś 50 metrów niżej ode mnie, nieco z przodu. Zanurkowałem i oddałem serię, która trafiła w okolice kabiny. W tym momencie przewrócił się na bok, skręcając w lewo i unosząc w górę prawe skrzydło.

Kursk 1943. Bitwa w powietrzu – Część II : Krzysztof Janowicz

Książka historyczna Krzysztofa Janowicza pt. Kursk 1943. Bitwa w powietrzu – Część II : Leciałem z moim Adiutantem nad frontem na wysokości 6000 m, kiedy zobaczyłem przed nami dwa punkty, oświetlone od tyłu na ogromnym cumulusie z oślepiającej bieli, podkreślonym przez złote światło zachodzącego słońca. Podeszliśmy z pełną prędkością. Kiedy się zbliżaliśmy, wydawało mi się, że widzę samoloty z silnikami gwiazdowymi, ale światło zniekształcało sylwetki. Te dwa samoloty leciały w linii prostej w nienagannym szyku, podobnym do naszego, do tego stopnia, że ​​zacząłem się zastanawiać, czy to nie nowe Focke-Wulfy 190 ze Schlachtgeschwader 1 majora Alfreda Druschela, które widziałem tylko na zdjęciach przedstawiających je na ziemi.

Powietrze było czyste, ale światło raziło mnie w oczy. Nie potrafiłem rozróżnić koloru tych samolotów, ani ich znaków rozpoznawczych. Dla mnie były to po prostu dwie czarne sylwetki na tle białych chmur. Byłem bardzo blisko i jeden z nich już wypełniał mój celownik. Aby lepiej widzieć, a przede wszystkim z powodu większej prędkości nie znaleźć się przed nieznanymi samolotami, skrętem w prawo poderwałem się świecą po ich lewej stronie.Wtedy zobaczyłem, że są zielone i mają czerwone gwiazdy! To były Ławoczkiny! Moja prędkość była za duża. Gdybym kontynuował mój manewr z pewnością bym je wyprzedził i znalazł się w środku ich celowników. Musiałem zaatakować, nie było innego wyjścia. Pchnąłem drążek. Pierwszy był jakieś 50 metrów niżej ode mnie, nieco z przodu. Zanurkowałem i oddałem serię, która trafiła w okolice kabiny. W tym momencie przewrócił się na bok, skręcając w lewo i unosząc w górę prawe skrzydło. Aby go uniknąć, gwałtownie pociągnąłem za drążek. Messerschmitt uniósł nos, ale leciał dalej jak cegła tym samym prawie płaskim kursem, więc usiłowałem go jak najszybciej poderwać. Nagle usłyszałem niesamowity trzask. Mój samolot z góry spadł na Ławoczkina, odcinając śmigłem jego prawe skrzydło. Następnie moja 109-tka, gnana prędkością, prześlizgnęła się po nosie rosyjskiego myśliwca, którego śmigło rozcięło mój kadłub. Nigdy nie zapomnę dźwięku i uczucia uderzenia. Ławoczkin wpadł w korkociąg i już z niego nie wyszedł.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa NapoleonV.

Strona wydawnictwa.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Monitor Historyczny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.